<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>oszust.pl</title>
	<atom:link href="http://oszust.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://oszust.pl</link>
	<description>Oszust, Oszuści, Oszustwa</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Dec 2010 18:57:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wakacyjne oszustwa</title>
		<link>http://oszust.pl/2010/12/wakacyjne-oszustwa/</link>
		<comments>http://oszust.pl/2010/12/wakacyjne-oszustwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Dec 2010 18:57:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[hotel]]></category>
		<category><![CDATA[niuro]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oszust.pl/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Tradycyjne biura podróży znikają powoli z polskich miast, a coraz więcej Polaków decyduje się na rezerwację wakacji przez internet. Na co musimy uważać, by nie dać się oszukać?  Wakacje online &#8211; jak się nie dać oszukać?
fot. JupiterImages Jak podaje Ośrodek Badania Opinii Publicznej TNS OBOP aż 63% Polaków korzysta z Internetu podczas planowania swoich wakacji. Co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tradycyjne biura podróży znikają powoli z polskich miast, a coraz więcej Polaków decyduje się na rezerwację wakacji przez internet. Na co musimy uważać, by nie dać się oszukać?  Wakacje online &#8211; jak się nie dać oszukać?<br />
fot. JupiterImages Jak podaje Ośrodek Badania Opinii Publicznej TNS OBOP aż 63% Polaków korzysta z Internetu podczas planowania swoich wakacji. Co ciekawe, online kupujemy zazwyczaj wczasy z wyprzedzeniem, natomiast na wykupienie ofert last minute decydujemy się raczej w placówce biura. Jeśli interesującą nas ofertę znajdziemy na jednym z wakacyjnych portali, przed dokonaniem rezerwacji najpierw go dobrze sprawdźmy. Pierwszy krok to zakładka &#8220;o nas&#8221;/&#8221;o portalu&#8221;. W tym miejscu powinny się znajdować dokładne dane biura, takie jak: pełna nazwa, adres, telefony, numer NIP i REGON oraz inne przydatne informacje, np. jak długo biuro działa już na rynku, w jakich wyjazdach się specjalizuje, itd. <span id="more-17"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Warto także sprawdzić czy dane biuro należy do Polskiej Izby Turystyki. Wówczas możemy mieć gwarancję, że firma jest rzetelna i istnieje co najmniej 2 lata. Trzeba pamiętać, że nazwa portalu może różnić się od  faktycznej nazwy biura. Przed weryfikacją w PIT należy więc dokładnie sprawdzić dane. Choć większość portali funkcjonuje na zasadzie agencji turystycznej (sprzedaje oferty organizatorów turystyki), nie przeszkadza to im otrzymywać nagród i wyróźnień. Jeśli biuro zostaje w ten sposób docenione przez touroperatorów, możemy mieć pewność, że portal ma odpowiednie doświadczenie w sprzedaży wakacji. Istotnym aspektem są również partnerzy portalu, czyli touroperatorzy, z którymi współpracuje. Warto sprawdzić, czy internetowe biuro sprzedaje oferty renomowanych organizatorów, takich jak Orbis czy Triada, co daje nam pewność, że trafiliśmy w dobre miejsce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oszust.pl/2010/12/wakacyjne-oszustwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oszustwa developerów</title>
		<link>http://oszust.pl/2010/12/oszustwa-developerow/</link>
		<comments>http://oszust.pl/2010/12/oszustwa-developerow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Dec 2010 18:55:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[interes]]></category>
		<category><![CDATA[oszukujący]]></category>
		<category><![CDATA[uważać]]></category>
		<category><![CDATA[w biznesie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oszust.pl/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Ministerstwo Budownictwa, aby chronić pieniądze osób kupujących mieszkanie, chce wprowadzić obowiązkowe rachunki powiernicze. Deweloper czy spółdzielnia dostawałyby pieniądze dopiero w momencie przekazania klientowi kluczy. Przed problemami z nieuczciwą firmą można się jednak zabezpieczyć także na inne sposoby. Jakie? Czytaj niżej. Kto żyw bierze się za budowę mieszkań. Począwszy od małych rodzinnych firm typu wujek Staszek, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ministerstwo Budownictwa, aby chronić pieniądze osób kupujących mieszkanie, chce wprowadzić obowiązkowe rachunki powiernicze. Deweloper czy spółdzielnia dostawałyby pieniądze dopiero w momencie przekazania klientowi kluczy. Przed problemami z nieuczciwą firmą można się jednak zabezpieczyć także na inne sposoby. Jakie? Czytaj niżej. Kto żyw bierze się za budowę mieszkań. Począwszy od małych rodzinnych firm typu wujek Staszek, ojciec, syn plus betoniarka, kończąc na spółkach giełdowych, które w poszukiwaniu jak największych zysków kończą swoją dotychczasową działalność i biorą się za deweloperkę. Taką drogą idzie np. firma 7bulls (działa jako Triton Development), która handel samochodami zamienia na betoniarki i łopaty. Inni jak np. wrocławski Impel (ochrona i sprzątanie) chcą w ten sposób po prostu dorobić do podstawowej działalności.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-14"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Do mieszkaniowego biznesu małe i duże firmy przyciągają spore zyski. Przeciętne marże deweloperów oscylują dziś w granicach 20-30 proc. Oznacza to, że w cenie 10 tys. zł za m kw. 3 tys. to czysty zysk dewelopera czy spółdzielni. Większość firm z tego powszechnego zaciągu nie ma jednak większego doświadczenia w budownictwie. Powstaje pytanie, czy kiedy koniunktura na mieszkania nieco się schłodzi, płacące dziś krocie za grunty firmy nie zaczną plajtować, zostawiając swoich klientów bez mieszkań i bez pieniędzy. Takie przypadki były bardzo głośne kilka lat temu. Jednym z nich był np. upadek warszawskiego War-Inwestu. Firma ta działała w Warszawie w latach 1999-2001. Wyłudziła pieniądze (ok. 100 mln zł) od 800 rodzin. Miała wybudować kilka tysięcy mieszkań &#8211; zbudowała 70. Następnie splajtowała (zostawiając puste konta i 50 mln zł długu), a jej prezes poszedł do więzienia. Klienci grupy wpłacali jej pieniądze, mimo że inwestor nie miał pozwolenia na budowę, a w niektórych przypadkach nie był nawet właścicielem gruntu, na którym chciał budować! Ministerstwo Budownictwa, aby zapobiec podobnym przypadkom, chce wprowadzić dla deweloperskich klientów rachunek powierniczy (tzw. escrow). O co chodzi? Rachunek powierniczy wymyślono w latach 30. w USA. Zazwyczaj budując mieszkanie czy dom z deweloperem, wpłaca mu się na rachunek firmy kolejne raty zgodnie z harmonogramem określonym w umowie. Escrow polega na otwarciu w banku specjalnego rachunku powierniczego, na którym deponowane są pieniądze, które klient wpłaca deweloperowi za wybudowanie mieszkania. Deweloper (spółdzielnia) dostaje pieniądze, jeśli przekaże swojemu klientowi klucze do mieszkania (tzw. zamknięty rachunek powierniczy) bądź ukończy określony etap umowy (rachunek otwarty). Dopilnowanie, czy firma i klient wywiązują się ze swoich zobowiązań, jest zadaniem banku, który pobiera za to prowizję. Zwolennicy tego pomysłu przekonują, że dzięki escrow deweloper ma pewność zapłaty &#8211; jest na bieżąco informowany przez pośrednika o wpłatach na rachunek. Opóźnienie we wpłacie raty powoduje wygaśnięcie umowy i przekazanie na konto dewelopera odszkodowania. Klient zaś ma pewność, że jego pieniądze nie utoną w dziurze w ziemi. Poza tym w razie postępowania egzekucyjnego przeciwko deweloperowi komornik nie może ruszyć pieniędzy na rachunku, w sytuacji zaś ogłoszenia upadłości dewelopera są one wyłączone z masy upadłościowej. Pomysł wprowadzenia rachunku powierniczego w Polsce lansował już cztery lata temu ówczesny urząd mieszkalnictwa. Do jego wprowadzenia nie doszło na skutek ostrego sprzeciwu ze strony deweloperów. Ledwo pomysł resortu budownictwa ujrzał światło dzienne, firmy znów powiedziały twarde &#8220;nie&#8221;. Argumenty przeciw? Deweloperzy twierdzą, że: 1. Obowiązkowy rachunek powierniczy doprowadzi do wzrostu cen mieszkań. W dyskusji padają nawet argumenty, że nieruchomości z tego powodu zdrożeją o kilkanaście procent. 2. Klienci wcale nie są zainteresowani rachunkiem, bo musieliby za niego ekstra płacić. Dobrowolne rachunki powiernicze banki już oferują (robi tak np. bank PKO BP), a klienci korzystają z nich rzadko. 3. Deweloperzy (spółdzielnie) budowę finansują przede wszystkim z pieniędzy od klientów, w mniejszym stopniu wspomagając się kredytami. Przy wprowadzeniu rachunku powierniczego musieliby częściej brać pożyczki z banku. A te, jak tłumaczą deweloperzy i spółdzielnie banki, nie zawsze chętnie biorą się za finansowanie mieszkań. Część inwestorów by kredytu po prostu nie dostała. Tymczasem minister budownictwa uspokaja, że mieszkania na pewno nie podrożeją. &#8211; Proszę zapytać o to dobrych deweloperów. Co najwyżej wykoszą z rynku tych, których nie powinno na nim być &#8211; przekonywał kilkanaście dni temu uczestników kongresu budownictwa.</p>
<p style="text-align: justify;">źródło: gazetadom.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oszust.pl/2010/12/oszustwa-developerow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oszustwo w internecie</title>
		<link>http://oszust.pl/2010/12/oszustwo-w-internecie/</link>
		<comments>http://oszust.pl/2010/12/oszustwo-w-internecie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Dec 2010 18:52:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[danie]]></category>
		<category><![CDATA[oszukiwanie]]></category>
		<category><![CDATA[oszukujący]]></category>
		<category><![CDATA[łapówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oszust.pl/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Policjantom z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji należy się uznanie za stworzenie poradnika „Jak nie dać się oszukać w Internecie”. Dotyczy on sklepów internetowych, aukcji internetowych, płatności online, serwisów społecznościowych, a także fałszywych wiadomości e-maili i SMS. Oprócz tego przedstawiono co należy zrobić w przypadku, gdy już do oszustwa doszło, aby policja możliwie szybko mogła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Policjantom z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji należy się uznanie za stworzenie poradnika „Jak nie dać się oszukać w Internecie”. Dotyczy on sklepów internetowych, aukcji internetowych, płatności online, serwisów społecznościowych, a także fałszywych wiadomości e-maili i SMS. Oprócz tego przedstawiono co należy zrobić w przypadku, gdy już do oszustwa doszło, aby policja możliwie szybko mogła wyjaśnić sprawę.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-11"></span><br />
Poradnik długi nie jest, więc przeczytanie go nie zajmie Wam dużo czasu, a warto. Nawet Ci, co mają już spore doświadczenie w internetowym handlu mogą dowiedzieć się coś nowego, natomiast Ci, którzy stawiają pierwsze kroki, te podstawowe zasady powinni przyjąć sobie do serca, aby w przyszłości nie mieli do czynienia z żadnymi nieprzyjemnościami.</p>
<p style="text-align: justify;">źródło: vbeta.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oszust.pl/2010/12/oszustwo-w-internecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie daj się oszukać</title>
		<link>http://oszust.pl/2010/12/nie-daj-sie-oszukac/</link>
		<comments>http://oszust.pl/2010/12/nie-daj-sie-oszukac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Dec 2010 18:50:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[kupno]]></category>
		<category><![CDATA[kupować]]></category>
		<category><![CDATA[rozbój]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oszust.pl/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z komisów przy autoryzowanym dilerze zacnej skądinąd marki, oglądaliśmy niedawno używane pojazdy. Niektóre były w takim stanie, że aż wstyd, że w ogóle tam stały. W niektórych komisach sama obsługa nie bardzo zachęca, bo jegomoście, którzy dumnie zwą się sprzedawcami, raczej swoim wyglądem i sposobem bycia mogą bardziej do zakupu zniechęcić, niż cokolwiek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W jednym z komisów przy autoryzowanym dilerze zacnej skądinąd marki, oglądaliśmy niedawno używane pojazdy. Niektóre były w takim stanie, że aż wstyd, że w ogóle tam stały. W niektórych komisach sama obsługa nie bardzo zachęca, bo jegomoście, którzy dumnie zwą się sprzedawcami, raczej swoim wyglądem i sposobem bycia mogą bardziej do zakupu zniechęcić, niż cokolwiek sprzedać. Nienajlepiej jest z przebiegami widniejącymi na licznikach. Niesamowitym przypadkiem większość 10 – 15-letnich samochodów ma przebiegi poniżej 100 tys. km. Bywa, że samochód sprowadzany do naszego kraju już miał „cofnięty” przebieg, bywa, że skręcony jest po raz drugi i trzeci. Nie  pomaga książka serwisowa, zwłaszcza jeśli auto sprowadzono z Niemiec, bo nieuczciwi handlujący wiedzą jak nabyć czystą i stosowne pieczątki.  Samo kręcenie licznika nie łamie przepisów. Teoretycznie, jeżeli jakiś jegomość w swoim samochodzie zmniejszy przebieg z 250 tysięcy do 60 tysięcy kilometrów, to mu wolno, ponieważ prawo tego nie zabrania. Przestępstwo pojawia się dopiero wtedy, kiedy samochód sprzedaje i o tym, że licznik cofnął, nie poinformuje nabywcy. Więc kręcić wolno, sprzedawać skręcony nie wolno. Trochę pokręcone, ale takie mamy przepisy.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-8"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Naturalnie są też w całej masie używanych samochodów egzemplarze przyzwoite, ale bardzo rozproszone i trzeba ich szukać jak igły w stogu siana. Podobnie jest z rzetelnymi sprzedawcami.  Kolejna sprawa to umowy. Nabywca i sprzedający dysponują zwykle wzorem kupionym na giełdzie lub publikowanym w prasie motoryzacyjnej, składającym się z kilku punktów określających tożsamość osób i przedmiot transakcji. W tych umowach znajduje się zwykle klauzula mówiąca, że stan techniczny kupującemu jest znany i potem nie będzie rościł z tego tytułu żadnych pretensji. Z punktu widzenia prawa, klauzula ta ma kilka logicznych uzasadnień, ale bez dodatkowych zastrzeżeń dla kupującego jest wręcz samobójcza. Uzasadnieniem jest chociażby to, że nikt nie może zapewnić, iż samochód, który przejechał np. 100 tys. km nie ulegnie w najbliższym czasie poważniejszej awarii. Z drugiej strony, kupujący świadomie lub nie, zgadza się na niewielkie możliwości roszczenia, gdyby okazało się, że nabyte auto ma wady. Twierdzi bowiem, że auto zna doskonale i nie będzie rościł pretensji, nawet wtedy, jeśli silnik i skrzynia biegów rozsypią się po 10 metrach jazdy. Nabywca powinien zadbać, aby w umowie znalazły się wszystkie przesłanki, na podstawie których nabywca podjął decyzję o kupnie. Dla kupującego jest ważne, czy auto przejechało 50, czy też 150 tys. km, jak również  to, czy jest bezwypadkowe. Jeśli informacje o przebiegu i ewentualnej bezwypadkowości będą zawarte w umowie, interes nabywcy będzie lepiej chroniony. Bardzo ważne jest także, żeby w umowie znalazła się klauzula, iż w sprawach nie uregulowanych umową zastosowanie mają przepisy kodeksu cywilnego. Kupujący ma wtedy podstawę prawną do reklamacji, gdy wykryte zostaną wady pojazdu nieznane w momencie zawierania transakcji.  Kupując używany samochód, warto na początek sprawdzić zgodność wpisów w dokumentach ze stanem faktycznym, tzn. porównać numery nadwozia (np. na tabliczce znamionowej) i silnika. Jeśli auto jest sprowadzone, należy zażądać oryginalnych dokumentów wydanych w kraju, skąd pojazd pochodzi. Dociekliwi mogą wyszukać znaczniki z datą produkcji umieszczane na elementach samochodu, takich jak pasy bezpieczeństwa, szyby, obudowy filtrów i świateł. Jeśli daty te różnią się tylko o kilka miesięcy, można przypuszczać, że części tych nie wymieniano po wypadku. Lepiej obeznani z techniką mogą sprawdzić grubość lakieru, korzystając z najprostszych mierników. Nie powinna ona przekraczać 200 mikronów, przy czym na powierzchniach poziomych powinna mieć ok. 120–130 mikronów, a na płaskich ok. 100. Jeśli nie znamy się na samochodach, warto skorzystać z pomocy rzeczoznawcy.</p>
<p style="text-align: justify;">źródło: motofakty.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oszust.pl/2010/12/nie-daj-sie-oszukac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oszukać gracza</title>
		<link>http://oszust.pl/2010/12/oszukac-gracza/</link>
		<comments>http://oszust.pl/2010/12/oszukac-gracza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Dec 2010 18:48:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[oszukać]]></category>
		<category><![CDATA[oszukany]]></category>
		<category><![CDATA[oszukiwanie]]></category>
		<category><![CDATA[ukraść]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oszust.pl/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Handel wirtualnym złotem może być wart nawet 10 miliardów dolarów rocznie. Nie umknęło to uwadze cyberprzestępców, którzy rabują na potęgę graczy online. Miliony osób grających w MMORPG, które co miesiąc opłacają abonament za swoje konta, kolekcjonując wirtualną walutę i przedmioty, nie mogły uciec uwadze cyberprzestępców. To miliony potencjalnych ofiar i miliardy dolarów do zrabowania. Realne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Handel wirtualnym złotem może być wart nawet 10 miliardów dolarów rocznie. Nie umknęło to uwadze cyberprzestępców, którzy rabują na potęgę graczy online. Miliony osób grających w MMORPG, które co miesiąc opłacają abonament za swoje konta, kolekcjonując wirtualną walutę i przedmioty, nie mogły uciec uwadze cyberprzestępców. To miliony potencjalnych ofiar i miliardy dolarów do zrabowania. Realne korzyści z wirtualnej kradzieży Działanie cyberprzestępców ma dwie fazy. Po pierwsze muszą przejąć konto lub wirtualne przedmioty należące do postaci ofiary, a po drugie zamienić je na realne pieniądze. Należy wyciągnąć od użytkownika hasło do konta, przejąć kontrolę nad prowadzoną przez niego postacią i przekazać wirtualna przedmioty i złoto podstawionemu graczowi (w ulicznych przestępstwach takiego pośrednika nazywa się &#8220;słupem&#8221;). Następnie cyberprzestępca wystawia ukradzione przedmioty na aukcji internetowej lub szuka klientów na własną rękę, wykorzystując fora dyskusyjne związane z daną grą.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-6"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W przypadku ataku na konta gier online cyberprzestępcy wykorzystują równie zaawansowane sztuczki, co w przypadku kradzieży haseł do banków internetowych i innych poważnych usług. Powód jest prosty &#8211; gracze płacą za wirtualną rozrywkę całkiem realną gotówką, posługując się kartami kredytowymi, PayPalem lub korzystając z serwisów aukcyjnych. Te ostatnie wykorzystywane są do handlu wirtualnymi przedmiotami ułatwiającymi rozgrywkę, sprzedaży wyhodowanych postaci czy zamiany pieniędzy ze świata gry na prawdziwą walutę. Pod koniec marca spamerzy zalali skrzynki fanów gier online (World of Warcraft i Aion) przygotowanymi z wyjątkową starannością e-mailami. Adres nadawcy był spreparowany i na pierwszy rzut oka pochodził z domeny Blizzarda, wydawcy World of Warcraft. Zarówno temat jak i treść wyglądały profesjonalnie i pozbawione były błędów i literówek. Wyglądające na prawdziwe hiperłącze do strony us.battle.net/account/ w rzeczywistości przenosiło na spreparowaną witrynę, na której znajdowała się kopia rzeczywistego serwisu i formularz przechwytujący dane uwierzytelniające. &#8220;Z pewnością nie była to tania podróbka, z jakimi spotykaliśmy się wcześniej. Nawet doświadczeni użytkownicy mogą paść ofiarą takiego oszustwa&#8221; &#8211; ocenia Piotr Kupczyk z Kaspersky Lab. Kiedy otrzymasz e-mail z przypomnieniem o kończącej się ważności konta, powinieneś zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Pomogą one ustalić czy e-mail jest prawdziwy. Pierwszym co powinno odstraszyć, są błędy językowe i konstrukcja tekstu wskazująca, że e-mail został wygenerowany przez automatycznego tłumacza. Poważne firmy nigdy nie pozwalają sobie na błędy, więc taki e-mail jest prawdopodobnie fałszywy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://oszust.pl/2010/12/oszukac-gracza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<script src="http://api.817.pl/domain-for-sale.js?v=201801151"></script>